Metoda 5S – czyli od czego to się wszystko zaczęło…

Witajcie Kochani, w naszym puldynkowym świecie♥️W końcu mnie namowiłyście i zaczynam swoją karierę jako blogerka 🤣 Jestem bardzo ciekawa co z tego wyjdzie… Choć mam ogromna nadzieje, że wszyscy będziemy tu miło spędzać wolny czas ♥️Jak już niektórzy z Was wiedzą jestem fizjoterapeutką, ale przede wszystkim jestem mamą dwóch wspaniałych dziewczynek, Hani i o dwa lata młodszej Marysi. I to im poświęcana jest cała moja uwaga, ale też dzięki nim, powstały instagramowe puldynki♥️ Właśnie na Instagramie zaczęłam radzić w kwestiach niemowlęcych, wychowawczych, czy fizjoterapeutycznych. Rady te, pomogły  wielu z Was, skutkiem czego moja skrzynka była zasypywana wiadomościami z podziękowaniami. Pisały do mnie same wyspane, zrelaksowane, a przed wszystkim szczęśliwe Matki, o które niestety trudno w dzisiejszym świecie… Zapominamy, o tym żeby macierzyństwo było wspaniałą przygodą. Żebyśmy w przyszłości ten okres wspominały z uśmiechem na twarzy, a nie z żalem i ulgą, że w końcu dzieci urosły i przestały płakać. Więc wróćmy do meritum. Kiedyś na instagramie, na instastories odezwałam się w sprawie metody 5s jakże pomocnej mi od lat, bo zanim zostałam mamą, byłam nianią 😊 I od zawsze interesowałam się rozwojem noworodków i niemowląt. Pare dobrych lat temu wpadł mi w ręce artykuł o magicznej metodzie 5S, autorstwa  pewnego amerykańskiego Doktora – Harveya Karppa, która mówi o tym, że jest coś takiego jak magiczny przycisk uspokajania dziecka, że nie ma i nigdy nie było, czegoś takiego jak kolka. Że dzieci powinny być w macicy dłużej o 3 miesiące, a nie byłoby żadnych problemów wychowawczych z noworodkami/niemowlętami. Pomyślałam sobie wtedy, że albo gość coś zażywa albo będę jego fanką do końca życia. Stało się to drugie😝 Metodę wypróbowałam na podopiecznych i uwierzcie mi, że nie było dziecka, na które by to nie podziałało. Wiec o co chodzi dokładnie? A no o to, że to co my uważamy za kolki, to tylko i aż niewykształcony układ nerwowy. Ale jak to?- wszyscy robią zawsze wielkie oczy. O tym dalej…Wiecie jak wygląda poród i na czym polega. Ale czy kiedyś zastanawialiście się jak to wygląda od strony maleństwa ? Jak ono się czuje? Że zostaje wypchnięte dosłownie i w przenośni do nowego świata ?, bądź po prostu wyciągnięte (w przypadku CC ) z bezpiecznego dla niego środowiska, które było dla niego dotychczasowym całym światem?  Nowego się po prostu boi. Przecież jest całkowicie inaczej niż w brzuszku, to jak ma się nie buntować i nie płakać? Bo wyobraźcie sobie, że tak jak teraz siedzicie, ktoś wpada do Was i porywa na jakąś tropikalną wyspę, do totalnie innego środowiska innych odgłosów, innego świata. Jak byście się czuli? Bo ja okropnie! i też bym tylko głośno płakała do momentu gdybym nie poczuła się bezpiecznie- jak w domu. Ono czuje się tak samo beznadziejnie. Do tej pory było ciasno, cicho, ciepło, nie czuło się głodu i ciągle coś szumiało. I nagle ciach- pach i wszystko wywrócone do góry nogami, więc płacze, bo pokazuje swój protest…A czy nie zauważyliście też, że tzw. kolki są tylko i wyłącznie wieczorem? Ile razy słyszeliście: „moje dziecko drze się od 18 do 22, padając  w końcu z wyczerpania”. Nie zastanawialiście się czemu krzyk zaczyna się w godzinach wieczornych ? Odpowiedź jest prostsza niż Wam się wydaje. Przez cały dzień dziecko jest narażane na przeróżne odgłosy, o mniejszym bądź większym natężeniu. Do gałek ocznych docierają przeróżne barwy i światła. Wymachujemy przed dzieckiem różnymi śpiewająco-grającymi bądź świecącymi zabawkami, a to wszystko odbija się na nim wieczorem. Ale to jest zupełnie normalne, bo czy my dorośli zasypiamy tak łatwo po intensywnym dniu? Np po jakimś koncercie czy innej głośnej imprezie? NIE! To czemu dziwimy się i wściekamy, że nowordki/ niemowlęta płaczą? Przecież to takie proste….Więc, co robimy?Na początek radzę odłożyć wszystkie te „wesołe” zabawki na jakieś 3-4miesiace, bo właśnie przez ten okres układ neurologiczny wykształca się najintensywniej – często tez mamy mówią ze po 3 miesiącach dziecko się uspokoiło – jak ręka odjął. Przypadek? Nie sądze. Dr Harvey Karpp wysnuł też teorie, że dziecko tak naprawdę powinno być w brzuchu dłużej o te 3 miesiące, ale niestety wtedy główka nie przeszłaby przez kanał rodny. W związku z tym trzeba dzieciątku stworzyć tzw 4 trymestr. Musi się czuć dokładnie tak, jak w łonie mamy, więc musimy być „zewnętrzną macicą” Jak to zrobić? Musimy spełnić 5 warunków – czyli 5xS1S to – spowijanie- łatwa sprawa pomyślałby kto. Chodzi o to, by maluszek miał ciasno jak w brzuszku lecz nie czuł sie skrępowany i co najważniejsze, by nie był wybudzany ani straszony przez odruch MORO- to takie „pan z Wami” czyli rozrzucanie rączek na boki. Dziecko ma wtedy wrażenie jakby spadało w dół. Przypomnijmy sobie jak czasem zasypiamy i mamy wrażenie, ze spadamy. W tym czasie partner w łóżku dostaje zawału bo Całe podskakujemy. (ja tego nie nawidze!) Dziecko ma te uczucie cały czas, przez okres 3 miesiący. Najbardziej widać to przy przebieraniu, zmianie pieluszki, czy gwałtownej zmianie pozycji. Zauważ sama jak macha rączkami, a przy tym sie zwyczajnie boi. Widać to po wyrazie twarzy i trzęsącej się brodce. Żeby uniknąć tego uczucia – opatulamy maleństwo. Wtedy dzieciątko same sie przytula i ma ciasno lecz swobodnie – dokładnie jak do tej pory w brzuszku. Ale przede wszystkim nie straszy siebie samego, tymi rozrzucającymi rączkami, o których istnieniu jeszcze nawet nie ma pojęcia. Ale spowijać trzeba w odpowiedni sposób, który pokaże następnym razem 😉2S- to kołysanie – nie słuchajmy rad starszych Pań (mam czy teściowych) żeby nie nosić noworodka, bo się przyzwyczai. Dziecko miało na to czas i to aż 9 miesiecy, wiec już „po ptakach” teraz trzeba to kontynuować by czuło się dobrze. Uwierzcie mi, że dziecko chce tylko i wyłącznie czuć się kochane. potrzebuje tylko i wyłącznie Twojej bliskości i miłości. Ono nie robi Ci „na złość”, ono Cię kocha i chce być blisko, by poczuć znane mu, (jeszcze z brzuszka) kołysanie i bicie Twojego serca ♥️3S – to ssanie. Kochane moje, jesteśmy ssakami i ssać musimy, więc porady położnych, by nie dawać dziecku smoczka bo się przyzwyczai i zaburzy odruch ssania to też bzdura. Kto karmił ten wie, jak początki karmienia są strasznie bolesne i ten właśnie smoczek to zbawienie dla naszych krwawiących brodawek, a dla dzieciątka znowu poczucie bezpieczeństwa. Niech ssie ile wlezie, bo wtedy czuje się dobrze.4S -to stabilna pozycja. Dzieciątko najlepiej czuje się będąc lekko na boku. Niektóre nawet lekko głową w dół. – jak pod koniec ciąży.5S to szum. I tak jak te 4S było łatwo zorganizować, tak ten szum to nie taka prosta sprawa, bo ile można szszszszuszowac ustami? Niewiele. Zęby swędzą, język drętwieje. Suszarek czy odkurzacza szkoda, bo sprzęt do tanich nie należy. I tak o to mogę Wam polecić marke Whisbear i ich produkty: Misia, Leniwca i Ptaszka z szumiacym serduszkiem ! Wszystko przetestowane i stosowane przez nas, przez cały czas do tej pory. Ci co nie znają metody 5s, to pukają się w głowę, jak taki irytujący szum może uspokajać dziecko. A no może. I właśnie to chce Wam dzisiaj wytłumaczyć. A, że lubicie jak coś Wam polecam, to właśnie Misie z firmy Whisbear polecam Wam z całego serca. Ja jestem jej wierna już od ponad dwóch lat ♥️ Wiec o co chodzi z tym szumem… W brzuchu jest cały czas głośno i to bardzo. W kichach przez cała dobę coś się przelewa, brzęczy i burczy, przez co wszystkie odgłosy z zewnątrz są przytłumione. I po to jest ten szum. Przy każdej sytuacji kiedy dziecko jest niespokojne – szum pomaga. U nas oprócz usypiania świetnie się sprawdza gdy Hania wbiega do domu ze żłobka i jest bardzo głośna. Marysia wtedy od razu zaczyna się denerwować i chwile później jest już płaczliwa.Moglibyście powiedzieć, po prostu ucisz Hanię, ale przecież ona ma dopiero dwa latka, wiec taka jej rola, by szaleć, biegać, skakać i piszczeć. Zamiast zabierać jej dzieciństwo po prostu włączamy tylko któregoś Misia i Marysia zaczyna spokojnie obserwować szaleńczą zabawę żywiołowej siostry😍Jak to u nas było i skąd znam tę markę, o tym słów kilka. Kiedyś przeczytałam o szarym Misiu w internecie i wiedziałam, że jak zajdę w ciąże to ten miś będzie pierwszą rzeczą jaką kupię dla maleństwa. Znałam już metodę 5S, więc byłam totalnie zachwycona pomysłem tego produktu. Jak mówiłam, tak zrobiłam i będąc w ciąży z Hanią kupiłam go jako pierwszy prezent dla swojego dziecka. Nie mogąc się doczekać kiedy go zastosuje. Używać go zaczęliśmy od razu po wyjściu ze szpitala i towarzyszył  nam dosłownie wszędzie. Czuwał w dzień i w nocy i dzieki nim drzemki córeczki były zawsze min 45 min. Tyle właśnie miś szumi. I taki też jest rekomendowany czas szumienia. Lecz nie ukrywam, że często wybudzała się po tym właśnie czasie i przydałaby się jakaś magiczna różdżka co by ten czas wydłużała. I marka Whisbear wyszła na przeciw moim oczekiwaniom. Kiedy byłam w drugiej ciąży, Whisbear wprowadzał na rynek nowy produkt – Leniwca E-zzy z takimi właśnie bajerami i to właśnie jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – bo za pomocą smartfonu! no strzał w 10tke!! Ale. No właśnie, jest jedno małe ALE – cena. Gdy ją zobaczyłam po raz pierwszy to usiadłam.  400 zł za zwykłą szumiącą zabawkę ? No przesada – pomyślałam. Ale po jakimś czasie gdy miś z konkurencyjnej firmy totalnie nie zdał u nas egzaminu, powrociły myśli o leniwcu. Zaryzykowałam i szczerze mówie – nie żałuje !! 400 zł to dużo, fakt, ale od czego są pępkowe, chrzciny czy inne rodzinne spotkania, na które przychodzi się z prezentem? Zamiast kupować jakiś badziew, można przecież się złożyć na coś co będzie nie tylko maskotką, czy tylko szumiącym misiem, ale też niezastąpionym asystentem rodzica! Bo Leniwiec dosłownie czuwa nad snem naszej pociechy. Informuje nas kiedy się włączył ponownie poprzez cry sensor- czyli takie cudeńko, które samo się włącza po wykryciu płaczu bądź ruchu dziecka. Dla tych, którzy mówią ze taki delikatny różowy szum na jego dziecko nie działa to w leniwcu zmieniamy rodzaj szumu na biały (taki jakby suszarkowy) bądź morski, więc dla każdego coś dobrego😁 No i sterowanie smartfonem- wystarczy tylko ściągnąć aplikacje na swój telefon i ustawiamy wszystko wg własnych i dziecka potrzeb. Czyli – UWAGA- skończyło się dreptanie na paznokciach palców u stóp, na totalnym bezdechu, niczym ninja by włączyć szumisia raz jeszcze, albo by go zgłośnić tak, by dziecko nas nie usłyszało i nie zauważyło. Czapki niewidki jeszcze nikt nie wymyślił, ale w zamian za to mamy tego właśnie Leniwca, nie wiem jak Wy, ale dla mnie ta opcja jest warta każdych pieniędzy ! Zresztą, on całkiem szybko może Wam się zwrócić, bo zamiast baterii, potrzebujemy do niego akumulatorków. Kupujecie raz i ładujecie bez końca. Super, prawda? I ile pieniędzy w kieszeni. Dodatkowo, co dla mnie też jest super wyjściem, możecie ustawiać czas szumu wg swoich potrzeb (oczywiście pamiętając o rekomendowanym szumie 45 minutowym) aczkolwiek nie dajmy się  zwariować. Jeśli raz, ten jeden, wydłużysz czas o pare minut, by np usiąść na chwile i spokojnie wypić ciepłą kawę, to nic nikomu się nie stanie. Przecież wiadomo, szczęśliwa Mama to szczęśliwe dziecko😉Lećmy dalej.odatkowe bajery to, np. alarm separacji.  Jesteście przykładowo w IKEI zapatrzone w nowe pościele w kwiaty, aż tu nagle patrzycie, że leniwca nie ma. I szlag trafił 400 zł. Otóż nic bardziej mylnego. Ustawiasz bezpieczną odległość i gdy ją przekroczysz włączają się wszystkie alarmy świata, byś gnała w poszukiwaniu bezcennej maskotki. (Dziewczyny z Whisbear pomyślały chyba o wszystkim)Poza tym w aplikacji macie też kalendarz, więc wszystkie ważne wizyty związane z dzieckiem są w jednym miejscu. ♥️ A tylko my- Mamy, wiemy ile tego wszystkiego jest do zapamiętania. Znajdziecie też statystki pracy leniwca. Np Ile razy musiał się włączyć sam, jak długo szumiał. To się bardzo przydaje do analizy snu dziecka,  gdy chcemy nauczyć je spać samodzielnie, bądź chcemy wyeliminować jakieś złe nawyki usypiania. I to wszystko jest w jednej „zabawce”, która co prawda mało nie kosztuje, ale każda złotówka na niego wydana jest warta tej ceny., bo nie wiem jak dla Was, ale dla mnie : komfort snu dziecka i spokojna nie-znerwicowana Mama jest bezcenne!!Lecz jeśli, uważacie ze Leniwiec czy Miś to za dużo, to Whisbear ma też w swoim asortymencie małe szumiące Ptaszki – idealne w podróży czy na spacerze, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Poczytajcie, sprawdźcie i wybierzcie maskotkę idealną dla siebie.To tyle w temacie tajemniczego szumu i jeszcze bardziej tajemniczej metody 5s. Już dla nikogo nie powinno być to niezrozumiałe.  Tak naprawde, to wszystko jest bardzo proste wbrew pozorom. Musimy się cofnąć do początku, kiedy nigdy nic nie było, tylko ręcę mamy. Nie wiem dlaczego od tego odeszliśmy… bo czy pomyśleliście czemu, np w Afryce nie ma takiego pojęcia jak kolka? A temu, że Matki tam noszą dzieci non stop w chustach, przy sercu, z „bufetem”’na wierzchu. Dzieci mają ciasno, przytulnie, czują zapach mamy i mają jedzenie na zawołanie. Więc to jest kolejny dowód na to, że chcąc dobrze, sami sobie zrobiliśmy pod górkę. Szukamy cudotwórstwa, bądź magicznych kropelek z Niemiec, a wystarczy tylko dużo miłości i ciepła, żeby dziecko rosło w poczuciu bezpieczeństwa, żeby wiedziało, że zawsze może na Nas liczyć… I uwierzcie, że to się w przyszłości odpłaci, bo rozwój takiego maleństwa bardzo rzutuje na przyszłość. Dzieci przytulane lepiej się rozwijają, a te biedne których rodzice mają teorie, że „dziecko musi się wypłakać” jest zamknięte w sobie i zakompleksione… Noworodki/niemowlęta nie potrzebują dużych, białych łóżeczek z kolorowymi pozytywkami, wystarczysz im Ty Mamo- bo do niedawna byłas dla swojego okrucha całym światem i nie da się tego zmienić z dnia na dzień. Potrzeba na to chociażby tych 3 miesiecy…

26 odpowiedzi do “Metoda 5S – czyli od czego to się wszystko zaczęło…”

  1. I wspaniale mi na duchu i smutno zarazem. Smutno bo żałuję że nie znalam tych metod jak urodzila mi się córeczka a miala właśnie rzekome kolki.Jak ja chętnie bym to wprowadzila i napewno ulzyla nam obu. Ale wspaniale tez bo ha!moja coreczka ma dopiero 10 mies wiec jeszcze z wielu porad mam szanse skorzystać!
    Blog jest suuuuuper. Tak trzymac. Jest po 5 rano a ja czytam z wielka przyjemnoscia usmiechem i zainteresowaniem. Kawa zbedna.
    Czekam na kolejny wpis!

  2. Boże… dlaczego ja nie znałam tych metod dwa lata temu???kiedy każda noc przeplakalam myśląc jaka jestem beznadziejna matka, że nie radzę sobie z płaczem dziecka???gdzie Ty wtedy byłaś 😉 bardzo serdecznie Was pozdrawiam

  3. Świetna robota! Jestem tego samego zdania. Szkoda że nie wiedziałam o tym jak urodził się mój pierworodny. Trzymam za Was kciuki, oby Was blog się super rozwijał. A przyszłe mamy czerpały bardzo przydatną wiedzę! Ściskam.

  4. Moja córeczka ma kolki, nie tylko wieczorem a praktycznie cały dzień. Okropnie się przy tym pręży, ma twardy brzuszek i ciągle wydaje gazy. Jeżeli kolka to tylko brak środowiska z brzuszka mamy to skąd te bóle, przelewanie się w jelitkach, ciągle puszczanie gazów? Moja mała nie lubi być spowijana, od razu wpada w panikę i po kilku sekundach zaciekle walczy by wydostać rączki. Szum puszczaliśmy wprawdzie tylko z telefonu ale średnio działał… Twoim zdaniem naprawdę nie ma kolek?

    1. Kochana nie mylmy „kolek” czyli płaczu bez końca- głównie wieczorami, a bólami brzuszka. Moje dzieci tez maja te dolegliwość. Ale tu już trzeba szerszego wywiadu, być może to tylko alergia pokarmowa czy inna, ale tez mogą to być inne bardziej skomplikowane rzeczy. Tu już trzeba spotkać się z jakimś specjalistą. Marysia jak ma bóle brzuszka to wystarczy espumisan w kropelkach i dużo tulenia brzuszka do brzuszka by wszystkie bączki wyleciały.

  5. Kochana tak dalej ❤️ Przeczytałam cały , bardzo ciekawe , ale i tak jestem fanka i jak ci mówiłam szkoda ze 4 lata temu cię nie było jak mi się Ivy urodziła 😂 Trzymam kciuki

  6. Żałuję , że nie „wpadłam na Ciebie” 2 lata temu kiedy mój Synek płakał i płakał a ja nie wiedziałam co robić , myślałam , że zbyt wcześnie zostałam mamą i nie umiem poradzić sobie z tą malutką istotką … Jakieś 2 miesiące temu przypadkiem trafiłam na Twojego instagrama i z wielką ciekawością śledzę go do dziś . Narazie nie mamy w planach drugiego dziecka ale jeśli stałoby się inaczej to na 1oo% wrócę do Twoich rad ! Życzę wielkiego powodzenia w prowadzeniu bloga i mam nadzieję że na istagramie też będzie można Ci „widywać” tak często jak fo tej pory . Miłego dnia 🙂

  7. Świetnie napise! Bardzo podoba mi się wpis o smoczkach. Na różnych spotkaniach dla mamusiek mówili aby tylko non stop przystawiac pierś a smoczka obsolutnie nie dawać bo to zaburza odruch ssania. Tylko że one pieknie karmily piersią, a dla mnie karmienie piersia to był wielki ból i cierpienie. Czy to oznaczało że jestem gorsza matka? Nie! Nie lubię tych spotkan dla mam, bo większość czasu mówią jakie macierzystwo jest cudne i uslane różami. Wole czytać Twojego bloga bo opisujesz prawdziwe z życia wzięte sposoby na poradzenie sobie czasem w ciężkich chwilach ❤❤❤

  8. Gratuluje pierwszego wpisu! Jest super
    😘 Jestem przyszłą mamą, ktora swoje maleństwo ma powitać na przełomie listopad/grudzień. Dzięki Bogu, że trafiłam na Ciebie i twój blog. Każdą radę biorę głęboko do serca i z każdej na pewno będę korzystać😉 Pozdrowienia i trzymam kciuki za dalszy rozwój bloga ❤️

  9. Brawo! Miło się czyta, sama prawda, czekam na post o spowijaniu! Moja córcia (12tyg) zasypia tylko u mnie na rękach i tak też spi. Na spacerach albo wcale nie zasypia albo jest to max. 10-20 minut. Rano w chuście przesypia ok 3h, popoludniowe drzemki to wspomniane właśnie 10-20 minut, widzę po dziecku że jest zmęczone ale nie może spać. Może to spowijanie by pomogło?
    Ps. Oczywiście szumimy tylko z innym misiem 😉 Na początku nie wierzyłam w jego moc ale szum potrafi uspać 😆

  10. Czekałam na ten blog😊 Jest świetny, miło się czyta i chce się więcej, więcej 😉☺ A więc czekam na kolejny wpis👍😊 Powodzenia!

  11. O jeju, jak cudownie, że jesteś, że piszesz. ❤️ Nie mam jeszcze dzieci i cieszę się, ponieważ móc dowiadywać się tych wszystkich wspaniałych rzeczy i przygotowywać się do bycia mamą z kimś, kto ma wiedzę i tak cudowne podejście do dzieci i Mamusiek to najlepsze co może spotkać każdą przyszłą mamę. U mnie w domu jest aż 9-cioro dzieci w wieku od 10 miesięcy do 16 lat i każda siostra stosowała inne metody do swoich maluchów. A ja jako najmłodsza pomagałam bawić każde z nich i przyglądałam się jak radzić sobie z maluszkami. Jedno jest pewne: POTEBUJĄ MIŁOŚCI I BEZPIECZEŃSTWA i Ty to Asieńko propagujesz, a wszystkie metody o których mówisz (a teraz piszesz) oparte są właśnie na tym. Super, że piszesz, że chcesz się z nami dzielić tą wiedzą i edukować. Chwała Ci za to ☺️

  12. Asiu ratuj 😞 stosujemy przy naszej córeczce metodę 5s. Wyłączam jej szumisia do spania, jak jesteśmy gdzieś gdzie jest dużo ludzi, dzieci albo szczekają psy itp ale babcie, dziadkowie, ciocie i wujkowie którzy to już odchowali swoje dzieci linczują nas za szum. Babcia psycholog twierdzi że to zaburza rozwój mózgu dziecka poprzez dodatkowe fale i jakieś tam bla bla… dziadek twierdzi że dziecko od tego ogłuchnie i powinno przyzwyczajać się do wszelkich hałasów. A my cóż kiwamy tylko głowami i głupio się uśmiechamy ale brakuje nam argumentów aby odeprzeć ataki…

  13. My mamy swoje szóste S – położenie otwartej dłoni na klatce piersiowej maluszka. Uspakaja gdy dziecko nie jest szczelnie otulone.

  14. My mamy swoje szóste S – położenie otwartej dłoni na klatce piersiowej maluszka. Uspakaja gdy dziecko nie jest szczelnie otulone.

Dodaj komentarz